Dzisiaj trochę francuskiej klasyki. Ale nie tej wyrafinowanej, wielkopańskiej czy arystokratycznej, lecz regionalnej, wiejskiej. A więc prostej, smacznej, pożywnej i szybkiej w przygotowaniu.
Flamiche aux poireaux, czyli tarta z porami. Jest to bardzo stara potrawa wywodząca się z północy Francji, ale znana również w Belgii. Jeśli odwiedzicie kiedyś Picardię, koniecznie musicie spróbować tego dania.
Cechą wyróżniającą
flamiche jest ciasto. W klasycznych słonych tartach ciasto jest kruche,
tutaj natomiast przygotowujemy ciasto gładkie, delikatne i pulchne.
Przepis jest bardzo prosty i od tradycyjnych spodów kruchych różni się tylko dodatkiem wody. 4 składniki: mąka (300g), masło
drobno pokrojone (125g), woda (ok. pół szklanki) oraz szczypta soli. Do mąki dodaję sól i ucieram z masłem do momentu aż kawałki masła połączą się z
mąką. Następnie stopniowo dolewam wody i wyrabiam ciasto do uzyskania
gładkiej i nieklejącej konsystencji.
Następne kroki niczym nie różnią się od przygotowywania klasycznych spodów do tart. Ciasto schładzam w lodówce, następnie wykładam nim formę i podpiekam w piekarniku (nagrzany do 200 stopni) ok. 10 min. Pamiętajmy, żeby ciasto ponakłuwać widelcem, a najlepiej przykryć je papierem do pieczenia i dociążyć np. surową fasolą (można ją wykorzystywać wielokrotnie). Dzięki temu ciasto nie "spuchnie" od temperatury.
Czas na wypełnienie. Do jego przygotowania używam: 2 duże pory, 2 łyżki masła, 3 jajka, 200 ml śmietany 30%, ok. 100 g tartego żółtego sera, pieprz czarny i biały, sól, gałka muszkatołowa.
Pokrojony w cienkie talarki por podsmażam na maśle i na wolnym ogniu duszę ok. 10-15 min. do miękkości. Doprawiam go gałką muszkatołową, solą i białym pieprzem. Często mieszam, żeby por się nie przypalił.
W misce roztrzepuję jajka ze śmietaną. Doprawiam czarnym pieprzem i szczyptą soli. Do tej mieszaniny dodaję podsmażony, przestudzony por i tarty ser. Całość wylewam na podpieczone ciasto i wkładam do piekarnika (ponownie nagrzanego do 200 stopni) na kolejne 15-20 min.
Flamiche z porami jest przepyszne. Ciasto pulchne, a nadzienie kremowe i aromatyczne.
Smacznego.
Muszę zrobić, bardzo to zachęcające. Przy okazji pytanie. Kiedy używamy czarnego, a kiedy białego pieprzu?
OdpowiedzUsuńJadłam! Zrobione przez samego mistrza Wojniaka:) Polecam!
OdpowiedzUsuńNie mam żadnych czytelnych reguł użycia białego czy czarnego pieprzu. Moim zdaniem pieprz biały jest bardziej aromatyczny i intensywniejszy w smaku. Raz spotkałem się w literaturze z konkretnym zaleceniem użycia określonego pieprzu. Przygotowując sos holenderski zaleca się użycie pieprzu białego, gdyż drobinki czarnego wyglądają nieładnie w sosie, który z założenia ma być gładki i jednolity. I to na pewno jest ważny argument.
OdpowiedzUsuń